OKI

Imię: OKI

Urodzony/a: 2019

Dodatkowe Informacje:

Kot jest wysterylizowany, zaszczepiony i odrobaczony. Test fiv/felv (-).

Kontakt w sprawie adopcji

Marta 694 168 129; Ania 514 518 758; adopcje.kociaprzystan@gmail.com

 

OKI trafił do nas jako maleństwo. Kociątko mieszczące się w dłoni. Bezbronne, porzucone przez matkę. Uratowane przez naszą wolontariuszkę… 6 lat temu.
Szybko znalazł dom.

Niestety w wakacje 2025 roku, po sześciu latach, wrócił do nas z adopcji.

Już wcześniej docierały do nas sygnały, że kot zachowuje się agresywnie i atakuje domowników. Trudno było nam w to uwierzyć. Oki był przecież kotem wychowanym przez ludzi, kotem, z którym przez lata nie było żadnych problemów.

Przyjęliśmy go z powrotem na kociarnię. I wtedy przeżyliśmy szok.

Oki wrócił z ogromnymi ranami na głowie i karku.
Niby był leczony.
Niby były wizyty u weterynarza.
Niby wszystko było robione…

Tych „niby” i niedomówień było bardzo dużo.

Pierwszy raz w historii naszej działalności spotkaliśmy się z taką sytuacją. Opiekunka była przerażona. Kot był poraniony. A my… kompletnie zagubieni.

Przyjęliśmy Okiego w milczeniu i z ostrożnością — jako kota określanego jako „agresywny”.
I zaczęliśmy od początku.

Badania ogólne.
Badania dermatologiczne.
Konsultacje behawioralne.

I wtedy zaczęło się wszystko układać w jedną całość.

Okazało się, że Oki jest struwitowcem. Długotrwały dyskomfort i ból doprowadziły do kompulsywnego wydrapywania się. Nieskuteczne leczenie i ciągłe pogarszanie się stanu skóry tylko pogłębiały jego frustrację.

Ból, stres i permanentny dyskomfort najprawdopodobniej doprowadziły do wybuchów agresji.

Piszemy „najprawdopodobniej”, bo… u nas nie było żadnych problemów.
Zmiany opatrunków? Spokojnie.
Wizyty u weterynarza? Oki był wręcz ostoją spokoju.

Minęło ponad pół roku od jego powrotu.

Kim dziś jest Oki?

Gabarytowo – duży kot, który na pierwszy rzut oka budzi respekt.
W rzeczywistości? Pipowaty miękisz.

To kot, którego nasza Puma – cztery kilogramy żywej wagi – potrafi bez problemu zagonić w kąt.

Oki to prawdziwy koto-pies. Chodzi za człowiekiem krok w krok, musi wiedzieć, co się dzieje w domu i chętnie „pomaga” w codziennych obowiązkach. Lubi uczestniczyć w życiu domowników, domaga się uwagi i bliskości.

Jest nakolankowy, miziasty i bardzo spragniony kontaktu z człowiekiem.

To kot do domu, w którym człowiek naprawdę jest.
Nie „obok”. Nie „czasem”.
Tylko jest obecny.

Może zamieszkać z innym spokojnym, niedominującym kotem. Najlepiej odnajdzie się w domu cichym, stabilnym i przewidywalnym – bez małych dzieci.

Szukamy dla niego opiekunów z doświadczeniem w opiece nad kotami. Takich, którzy potrafią czytać koci język i dadzą mu poczucie bezpieczeństwa, na które bardzo zasługuje.